Pisałam tu już o muzyce, o szczecińskiej
filharmonii, ale nigdy o grze planszowej.
Nie przypuszczałam, że
będę mogła napisać o czymś, co łączy te trzy elementy.
„Filharmonia” to gra
planszowa autorstwa Pawła Lorocha, świeżo wydana przez szczecińską filharmonię, w
której najważniejszą rolę odgrywa oczywiście muzyka.
Pomysł jest prosty (ale trzeba było na niego wpaść).
Plansza, pionki, kostka
oraz nieco komplikacji wywoływanych głównie przez wylosowywane karty – „wydarzenia”.
Celem gry jest zagranie
koncertów, dzięki którym zdobywa się 3 (lub 5, zależnie od wariantu, który
wybiorą gracze) złote klucze wiolinowe. Sławę i uznanie melomanów również,
rzecz jasna.
Wędrując po planszy,
nawiązującej nazwami pól oraz rysunkami do szczecińskiej filharmonii (tak do jej
budynku i znajdujących się w niej pomieszczeń, jak i grających w niej muzyków,
uwiecznionych na rysunkach), można liczyć i na emocje, i na mimowolną edukację.
W wyścigu do złotej lub czarnej sali koncertowej (czyli dwóch sal szczecińskiej filharmonii) nie liczy się bowiem tylko wirtuozeria graczy-wykonawców, ale też spryt, i – o zgrozo! – umiejętność podstawienia we właściwym momencie przeciwnikowi nogi. Kto nie chce, by zwycięstwo umknęło mu sprzed nosa, musi umieć wywołać dla niepoznaki skandal albo podebrać koledze muzykowi kluczowy dla niego instrument. Doprawdy, mam nadzieję, że to tylko fantazja Pawła Lorocha, a nie inspiracja faktycznymi zwyczajami muzyków szczecińskiej filharmonii.
![]() |
| źródło zdjęcia |
Żeby był koncert, trzeba
też starannie dobrać repertuar. Gracze muszą więc odpowiednio zestawić ze sobą
utwór (do dyspozycji jest ich szereg, większość dobrze znanych), wiodący
instrument i muzyka (niektórzy są wszechstronni, inni mają dość wąskie specjalizacje, jak na przykład pani Marta, skrzypaczka, która gra wyłącznie utwory Rimskiego-Korsakowa). Chcąc nie chcąc, czytając informacje zamieszczone
na poszczególnych wylosowywanych kartach, po kilku rozgrywkach człowiek (choćby był bardzo młody) poszerza swoje muzyczne horyzonty.
Po połowie tegorocznego
sezonu koncertowego i udziale w szeregu organizowanych przez szczecińską filharmonię
wydarzeń, stwierdzam, że działająca w niej ekipa ma znakomite pomysły, które
umie dobrze realizować. Mając na stanie dwójkę całkowicie różnych muzycznie
dzieci (jedno muzykę uwielbia, drugie nie znosi), czuję się kompetentna, by
wypowiadać się w imieniu szerszego grona odbiorców, przy czym – z racji tematu
posta – ograniczę się wyłącznie do tego, co w Szczecinie proponuje się najmłodszym.
Koncerty rodzinne w tym
sezonie nie są przegadane i nadmiernie wydumane (a bywało inaczej). Każdemu z nich przyświeca inny pomysł, jak
na razie każdy niezły.
Moderująca Agata
Kolasińska jest zaraźliwie energiczna i radosna. Zaangażowanie zawodowych aktorów
(w tym naszego ulubionego Rafała Hajdukiewicza z Pleciugi) wprowadziło dodatkowe
emocje, a także pozwoliło widzom na intensywny trening przepon.
Muzyka jest na swoim miejscu, muzycy również.
Muzyka jest na swoim miejscu, muzycy również.
Filharmonia korzysta ponadto z – całkiem w tym przypadku dozwolonego – dopingu.
Środkiem stosowanym w
październiku był wydany nieco wcześniej (i bardzo według mnie udany) komiks „Bon
ton”, poświęcony koncertowemu savoir-vivre’owi, w lutym zaś – właśnie Paweł
Loroch i jego gra planszowa.
![]() |
| źródło zdjęcia |
Wracając do "Filharmonii" jako gry, widzę w zasadzie tylko dwa mankamenty.
Pierwszy to cena. 99 zł
to sporo, zwłaszcza jak na planszówkę o tematyce, która i tak z trudem przebija się
pod strzechy.
Drugi to brak płyty z utworami pojawiającymi się na kartach. W czasie rozgrywek jakie miały miejsce w
filharmonii, akompaniował nam sympatyczny pan pianista, niestety niedołączany do gry (nawet za dopłatą). W domu trzeba więc wspomagać
się zasobami kanału You Tube – bez możliwości usłyszenia np. „Bolera” Ravela czy
„Błękitnej rapsodii” Gershwina planszowe zmagania wiele tracą. Obiło mi się o
uszy, że podobno twórcy myślą o stworzeniu także aplikacji mobilnej.
Wprawdzie nie bardzo to sobie wyobrażam, ale z pewnością ten właśnie problem
zostanie wtedy rozwiązany.
A poza tym bomba. Kto
nie zagra, ten trąb(k)a.
„Filharmonia”. Gra
planszowa dla 2-4 graczy w wieku od 7 lat. Filharmonia Szczecin, 2017.

