piątek, 22 lipca 2016

"Przekrój" nr 1111/1966, czyli 50 lat temu (odc. 11)

22 lipca 1966 roku, tak samo jak dzisiaj, był piątek.
Nie był to jednak zwykły piątek, taki jak dzisiaj. Był to bowiem piątek świąteczny – 22 lipca (obecnie E. Wedel).


Na drugiej stronie datowanego na ten szczególny dzień numeru „Przekroju” redakcja zamieściła krótkie objaśnienie. Z myślą o młodszych czytelnikach tego bloga, mając także na uwadze to, że nasza obecna rzeczywistość (w każdym razie polityczno-społeczna) coraz bardziej zaczyna przypominać tę sprzed pół wieku, zamieszczam poniżej obszerne cytaty:

Przed 22 laty na wyzwolonym skrawku ziemi w Chełmie Lubelskim objął władzę Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego – pierwszy rząd Polski Ludowej. Metryką jej urodzin stał się Manifest Lipcowy. Sprecyzował wizję Polski społecznie sprawiedliwej, gospodarczo silnej, politycznie znaczącej na mapie świata.(…)
Stało się tradycją, że w każdą rocznicę lipcową dokonuje się bilansu dorobku, który jest wspólnym dziełem umysłów i rąk naszych. Tak jest i teraz w dwudziestą drugą rocznicę. Ale tę rocznicę obchodzimy w roku wyjątkowym, zamykając TYSIĄCLETNI rozdział historii Polski.(…)
Jaka jest Polska roku 1966, otwierającego nowe tysiąclecie?
- Jesteśmy jednym z najmłodszych społeczeństw Europy. Ponad 40 proc. obywateli liczy poniżej dwudziestu lat. Blisko 70 proc. nie przekroczyło czterdziestki, 65 lat i więcej ma zaledwie 6,5 proc.
- W tym roku zrówna się ilość mieszkańców miast i wsi. Po raz pierwszy w dziejach kraj nasz przekroczy próg, oznaczający wysoki stopień urbanizacji i rozwoju gospodarczego. Zajmiemy szóste miejsce w Europie.
- Wkrótce także zrówna się ilość Polaków zatrudnionych w rolnictwie i leśnictwie z liczbą pracujących w przemyśle i innych dziedzinach gospodarki narodowej.(…)
A przecież nie tak bardzo odległe są czasy kiedy 70 proc. Polaków zajmowało się tylko rolnictwem i należeliśmy do krajów o najniższym odsetku ludności miejskiej. Nie tak dawne są czasy, w których likwidowaliśmy zmorę przeszłości – analfabetyzm.”

Nie wiem, bo nie oglądam telewizji i staram się nie czytać wiadomości (w każdym razie tych krajowych), ale mimo wszystko mam wrażenie, że 50 lat później tchniemy nieco mniejszym optymizmem. Kołacze mi się coś o jakiejś ruinie…

Rubryka „Czytać albo nie czytać” także bardzo optymistyczna.
Jej przełożenie na współczesne realia już niekoniecznie.
W lipcu 1966 roku ukazał się bowiem (w nakładzie 20.000 egzemplarzy!) m.in. „Piłat” Magdy Szabó, opisany przez „Przekrój” jako „powieść współczesna, o kobietach. Życie matki i córki pod jednym dachem. Konflikt pokoleń, problem starości, narastający dramat. Dobra proza”.
Sprawdzam dostępność w mojej bibliotece. Odpowiada mi tylko informacja "egzemplarze wycofano".
50 lat, jak widać, dla książki to zbyt wiele…

W dziale „Sensacyjne” redakcja donosiła z kolei o ukazaniu się drugiej „przyjemnej i dowcipnej” powieści pewnej autorki. Notka o treści nader lakoniczna, acz zachęcająca: „Środowisko warszawskich architektów. Czyta się.”
Owszem, chodzi o Joannę Chmielewską i „Wszyscy jesteśmy podejrzani” (pierwszą wydaną jej książką był „Klin”).
Jakieś dwa miesiące temu ponownie (nie zliczę już który raz) przeczytałam. Niestety, nie w wydaniu z 1966, w serii „z jamnikiem”, ale i tak czytało się znakomicie.

I wreszcie najważniejsza, zdaje się, wydana ówcześnie pozycja.
źródło zdjęcia
Henryk Elzenberg. Nazwisko, które – przyznaję uczciwie – mówi mi niewiele. Coś tam się kołacze, coś dzwoni, ale żebym kiedykolwiek czytała? Nie, nic z tych rzeczy.
Tymczasem redaktor „Przekroju” nie ustaje w zachwytach:
Autor jest równie wybitnym pisarzem jak filozofem. Co za polszczyzna! Proza brzmi jak dobra muzyka. Zdania jasne, zrozumiałe – to znów są skutki, gdy ma się talent, a na domiar studia odbywało się we Francji. Prof. Elzenberg wydał trzy książki. Jego dziennik w formie aforyzmów pt. KŁOPOT Z ISTNIENIEM, określono: wielka przygoda intelektualna. Słusznie, ale z dodatkiem: i moralna, gdyż autor przede wszystkim jest moralistą. (…) Druga książka, WARTOŚĆ I CZŁOWIEK, trudniejsza, dla czytelników zaawansowanych, broni podstawowego pojęcia w życiu ludzkim: wartości. Obecnie ukazała się oczekiwana trzecia: PRÓBY KONTAKTU, tak z czytelnikiem, jak i z… współczesnością. 21 esejów: o Gandhim, o Brutusie, o Benedetto Croce (czy tylko ja nie wiem kto to?), o Lukrecjuszu (ale ciekawie!), o Żeromskim, Rabindranath Tagore… Pasjonująca lektura dla dorosłych. Mały nakład, pośpiesz się. (Wyd. Znak, 4 tys., str. 222, cena 38).

Pomijając już to co wiem o Henryku Elzenbergu i jego twórczości, chciałabym zwrócić uwagę na co innego. Na „mały nakład”, mianowicie. W roku 1966 było to 4 tysiące egzemplarzy.
W roku 2016, śmiem twierdzić, 4.000 to nakład całkiem spory.
Postawię tezę jeszcze śmielszą: Elzenberg wydany dziś choćby w 400 egzemplarzach miałby marne szanse na sprzedanie się. Chyba że wystąpiłby (pośmiertnie) w jakimś talent show. Studia we Francji mogłyby jednak nie wystarczyć do odniesienia sukcesu. No, chyba że pan Henryk mógłby zaprezentować światu kaloryfer na brzuchu, wtedy to zupełnie inna gadka!


Rubryka „Savoir vivre w odcinkach” Jana Kamyczka tym razem także blisko czytelniczych realiów. Pisze bowiem Ewa B.:
Czy rzeczywiście nie można, mocząc się w wannie, przejrzeć gazety? Babcia twierdzi, że w wannie czytają tylko osoby upośledzone umysłowo, tymczasem i ja i plejada koleżanek oraz kolegów, a także rodzice niektórych z nich, zażywają rozkoszy lektury w wannie, chyba nie jesteśmy wszyscy nienormalni?”
Mimo że w tym kontekście obecne masowe montowanie pryszniców zamiast wanien może otwierać pole do daleko idących interpretacji (ja jestem czysta; mam w domu dwie wanny, żadnego prysznica), warto jednak zapoznać się z pochodzącą sprzed półwiecza odpowiedzią Kamyczka:
I mnie się zdarza, bo właściwie w wannie jest dość nudno, a oczywiście mam się za normalnego, babcia przesadza.”


Na zakończenie zaś utwór Ludwika Jerzego Kerna, który – choć odnoszący się do Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej, jakie w roku 1966 odbyły się w Londynie – wydaje się być całkiem trafny także w odniesieniu do zakończonych właśnie ME we Francji.

W Londynie mieście, panowie i panie,
Wielkie się właśnie zaczeno kopanie,
Zjechało ci sie zewsząd kupe chłopa
Na Świento Kopa.
Że to poważna sprawa a nie lipa,
Wziena Królowa swojego Filipa
I przeczytała futbalowe mowe,
Mowe kartkowe.

Dziadek to widział na swoim „Lotosie”
I w sercu dziadka zrobiło błogo sie,
Że tak przejmują wszyćkie inne kraje
Polskie zwyczaje.

Potem sie walki zaczeli zaciente,
Na śmierć i życie, jak w ZUS-ie o rente.
Każden chciał zdobyć dla siebie publikę
I złote Nike.

Te Nike gwizdnoł jeden złodziej hardy,
Ale odbiły mu jom skotlandjardy,
A pomógł im w tym piesek przypadkowy
Nieetatowy.

Cienżka jak diabli jest piłkarska dola,
Każden drugiemu pragnie strzelić gola,
Bo za te gole dudki som i wikty
I stond konflikty.

Dziadek, niestety, gola już nie strzeli,
Może najwyżej przy świentej niedzieli
Patrzonc w „Lotosie” na kopanom fete
Strzelić se sete.

Gwoli wyjaśnienia:
W 1966 Polska nie brała udziału w finałach mistrzostw. Portugalia zajęła trzecie miejsce.
Natomiast L.J.Kern ewidentnie pisał o tym samym, o czym w tym roku śpiewał niejaki Ryszard Makowski, z którego wszyscy tak bardzo się śmiali. I co, łyso Wam teraz?

165 komentarzy:

  1. Piłat. Dobra proza, potwierdzam :) Na allegro te egzemplarze wycofane z bibliotek chodzą po złoty pińćdziesiąt. Polecam kupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjątkowo nie zamierzam się z Tobą spierać. Zamierzam nabyć po powrocie.
      A co mądrego powiesz o dziełach Elzenberga?

      Usuń
    2. Nic nie powiem, przysypiałem na zajęciach z filozofii.

      Usuń
    3. Ja kiedyś brałam nawet udział w olimpiadzie filozoficznej, ale najwyraźniej było to tak dawno, że jeszcze przed Elzenbergiem:P

      Usuń
    4. Może to był wtedy Elzenberg wyklęty :P

      Usuń
    5. Gdyby wtedy był wyklęty, dziś powinien być na ustach wszystkich. Hm, to chyba jednak zły trop...

      Usuń
    6. Tak serio, to mam wrażenie, że za czasów moich studiów on dopiero wracał do łask po latach zapomnienia.

      Usuń
    7. Tak serio, to ja nie mam żadnego zdania na temat Elzenberga i tego co o nim myślano w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku (jak to brzmi!:P)

      Usuń
    8. Ja też nie, zajęcia z filozofii kompletnie mnie nie interesowały.

      Usuń
    9. U nas na studiach nie było filozofii, a tyko "historia doktryn politycznych i prawnych". Drętwy facet drętwym głosem coś gadał. Na wykładach byłam raz. Niedawno obejrzałam podręcznik (zostawiłam sobie) - gdyby ktoś miał jaja, mógłby to być samograj. Ech:(

      Usuń
    10. Historię doktryn też miałem. A może to była historia ustroju? Bez względu na nazwę i tak pan profesor skupiał się głównie na Hiszpankach topless, które oglądał na wakacjach.

      Usuń
    11. Biorąc pod uwagę poziom obecnych "elit" politycznych, śmiem twierdzić, że Hiszpanki topless mogą mieć duży wpływ na historię ustroju:P

      Usuń
    12. Przyszło mi to do głowy, bo on wykładał nie tylko u nas, ale i na prawie. Nawet magistrantów miał.

      Usuń
    13. To wiele wyjaśnia...

      Usuń
    14. Może nawet panią Kempę uczył gościnnie w tym Wrocławiu, czy gdzie ona się tam "kształciła".

      Usuń
    15. Pani Kempa skończyła administrację a nie prawo, ale być może też mieli tam taki przedmiot. Nie tylko ją i nie tylko jej opcję polityczną miałam jednak na myśli.

      Usuń
    16. Mam jednak nadzieję, że pan prof. S. ominął w swym edukacyjnym szale Twoją uczelnię i może jeszcze kilka innych w kraju, więc są jakieś nadzieje.

      Usuń
    17. U nas był pan prof. O., ale nasza uczelnia nigdy nie była zbyt wysoko w rankingach (całkiem zresztą słusznie). Strach pomyśleć co to w praktyce oznacza.

      Usuń
    18. To mogło oznaczać, że nie pchał się do was kwiat profesorski z innych ośrodków i pan S był wam oszczędzony.

      Usuń
    19. Marna pociecha, zważywszy na poziom wykładów pana O.

      Usuń
    20. Trudno, ale pan S Cię ominął. Nawet nie wiesz, ile zyskałaś.

      Usuń
    21. Na studiach prezentowałam podejście raczej luźne, acz stosunkowo merytoryczne, podejrzewam więc, że po pierwszym występie to raczej ja omijałabym pana O. Szerokim łukiem.

      Usuń
    22. Ech, my niestety byliśmy skazani na pana S. Nijak się go obejść nie dało.

      Usuń
    23. U nas wykłady były nieobowiązkowe, to wiele ułatwiało.

      Usuń
    24. Farciarze. U nas się toto nawet kończyło egzaminem.

      Usuń
    25. U nas także. Fakultatywność wykładów nie oznaczała wcale fakultatywności egzaminów. U nas zasadą była nieobligatoryjność uczęszczania na wykłady (na te ciekawe większość chodziła), u Was nie?

      Usuń
    26. U nas były ćwiczenia, nie wykłady. Poza starożytnością.

      Usuń
    27. U nas wszystko miało i ćwiczenia, i wykłady. Pierwsze obowiązkowe, drugie nie. Ze starożytności mieliśmy tylko prawo rzymskie - frekwencja i tu, i tu niemal 100%.

      Usuń
    28. Nas nie przemęczali. O, wykład monograficzny był, ale to nawet ciekawe i bez egzaminu.

      Usuń
    29. @ZwL A to nie była czasem historia państwa i prawa? My mieliśmy pana ludowca, więc nam się trochę temat zawęził :P

      Usuń
  2. Mnie się kołacze nazwa "historia ustroju", ale się nie upieram, i tak było to bezsensowne w tym wykonaniu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy miał jakiś krzyż do dźwigania na studiach :P

      Usuń
  3. Oj tak. Filozofia, archeologia pradziejowa :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś zygzakiem lecicie, koledzy. Nieładnie, tak od rana?
      Ja tam bym się chętnie zamieniła na taki krzyż. Biorę archeologię pradziejową, oddam w zamian parę innych rzeczy.

      Usuń
  4. Zygzakiem, bo nie włączają mi się odpowiedzi, widać coś się zdezaktualizowało w kompie. Ale trzeźwy jestem jak niemowlę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też czasem nie mogę odpowiedzieć pod wątkiem, ale zawsze to mija. Najpóźniej po wytrzeźwieniu:P

      Usuń
    2. Jakoś teraz napisałeś gdzie trzeba i nie wciskaj kitu, że między 13 a 21 zdążyłeś zmienić komputer.

      Usuń
    3. Bez trudu, z gabinetowego na lapka :P

      Usuń
    4. A toś się sprytnie wywinął:P

      Usuń
    5. I co? Mam teraz napisać, że nie uwierzę, dopóki nie włożę ręki w bebechy Twojego komputera? Niedoczekanie.

      Usuń
    6. W bebechy nie wkładaj, bo popsujesz się. Albo komputer.

      Usuń
    7. Nie zapytam co napawa Cię większą zgrozą, nie zapytam...

      Usuń
    8. Nie pytaj. W każdym razie Ty masz ubezpieczenie zdrowotne, mój komp nie :D

      Usuń
    9. Tak czułam. Mam też aktualne TK czaszki, Twój komp z pewnością nie.

      Usuń
    10. Nie ma TK. Nawet gwarancji już nie ma :P

      Usuń
    11. Obawiam się, że ja też nie...

      Usuń
    12. Co tym boleśniej uświadamia mi brak gwarancji...

      Usuń
    13. Nikt nie robi się coraz młodszy, że tak pojadę imieninowym klasykiem :)

      Usuń
    14. Krzysztof Ibisz jakoś potrafi:P

      Usuń
    15. Oj tam, jeden przypadek na wielomiliardową ludzkość :D

      Usuń
    16. Może jeden, ale za to jaki frapujący! I pomyśleć, że kiedyś wyglądałam na młodszą od niego...

      Usuń
    17. Naprawdę myślisz, że to ja zostałam ukarana?

      Usuń
    18. No może niekoniecznie. Ale pomyśl, że on ma na strychu taki portret, który starzeje się za niego :P

      Usuń
    19. Cudna wolta, spychająca meandrującą okrutnie dyskusję z powrotem na niwę literatury! :D

      Usuń
    20. Literackie skojarzenia to przekleństwo :D

      Usuń
    21. Mógłbyś mieszkać z Borejkami albo bohaterami Pruszkowskiej :)
      PS. Cholerka, to się przenosi :P

      Usuń
    22. Nic się nie przenosi, zaraziłeś się we własnym zakresie :P

      Usuń
    23. Bardzo przepraszam, ale naprawdę nie wiem (albo mam zanik możliwości kojarzenia): kim są bohaterowie Pruszkowskiej???
      Czyżbym była zarazoodporna?

      Usuń
    24. Molami książkowymi, rzecz jasna :P

      Usuń
    25. Cudownie, ale jakiej Pruszkowskiej? (czy naprawdę mam użyć Google'a?)

      Usuń
    26. Prosz, kolega Bazyl poleca: http://bazyl3.blogspot.com/2011/12/przysle-panu-list-i-klucz-maria.html

      Usuń
    27. Kiedy kolega Bazyl to polecał a blogosfera się (podobno) zachwycała, momarta jeszcze nie istniała. Czuję się usprawiedliwiona. Ale i zaintrygowana niestety także.

      Usuń
    28. To teraz szukaj biblioteki, która ma tego białego kruka.

      Usuń
    29. Moja ma tylko informację: "egzemplarze wycofano":(

      Usuń
    30. Moja biblioteka zaczyna we mnie w ogóle wzbudzać wyrzuty sumienia. Czuję, że gdybym wcześniej wypożyczyła te wszystkie książki, to by ich nie zutylizowano!

      Usuń
    31. Może umów się z nimi, żeby dzwonili do Ciebie przed spisaniem bestsellerów ze stanu, a Ty je wszystkie wypożyczysz i uratujesz.

      Usuń
    32. Jest to jakaś myśl. Całego świata nie uratuję, ale może choć parę książek?

      Usuń
    33. Batman też zaczynał od drobnych spraw :D

      Usuń
    34. Myślisz, że też powinnam obmyślić jakiś strój roboczy?

      Usuń
    35. Oczywiście. Na początek mogłaś pożyczyć od pana konserwatora odpływów :P

      Usuń
    36. Uprasza się o niemieszanie wątków. Poza tym czy wyobrażasz sobie panią bibliotekarkę, która obdarzyłaby mnie zaufaniem, gdybym wystąpiła przed nią w takim stroju?

      Usuń
    37. Myślę, że zostałabyś powitana z otwartymi rękami i poproszona o przetkanie odpływu.

      Usuń
    38. Tym bardziej nie jest to dobry pomysł.

      Usuń
    39. Czyżbyś nie miała zamiłowania do drobnych prac hydraulicznych?

      Usuń
    40. Umiem wymienić uszczelkę w kranie i na tym poprzestanę.

      Usuń
    41. Co "odpływem łatwiej"?

      Usuń
    42. Z odpływem łatwiej. Niż z uszczelką.

      Usuń
    43. Ale zdecydowanie brudniej. Brudem się brzydzę (dlatego zamykam oczy natychmiast po wejściu do domu).

      Usuń
    44. Psa przewodnika sobie spraw, bo się poobijasz z tymi zamkniętymi oczami.

      Usuń
    45. Mogę też posprzątać, ale tym też się brzydzę:(

      Usuń
    46. Mówmy o rzeczach realnych :P

      Usuń
    47. Cóż za brak wiary w to, że tak naprawdę w skrytości serca jestem Absolutnie Perfekcyjną Panią Domu!

      Usuń
    48. A słyszałeś Ty kiedy o realizmie magicznym?

      Usuń
    49. W tym wypadku to raczej realizm naiwny.

      Usuń
    50. Chyba powinnam się obrazić, phi!

      Usuń
    51. Koreanki się nie obrażają :D

      Usuń
    52. Nie wymądrzaj mi się tu o Koreankach, skoro nie przeczytałeś Biblii koreańskiej pielęgnacji.

      Usuń
    53. Och, tego typu dzieła umiem zrekonstruować na podstawie samego tytułu :P

      Usuń
    54. Och, ta typowa męska pewność siebie.

      Usuń
    55. Pojechałbym jakimś szowinistycznym tekstem, ale pewnie potrafisz go sobie zrekonstruować sama :D

      Usuń
    56. A wiesz, że nijak nie umiem?

      Usuń
    57. No doprawdy. To ja się tu nie będę popisywał :D

      Usuń
  5. Może jeszcze kiedyś cud się stanie, i książki w Polsce znów będą osiągały takie nakłady jak 50 lat temu? (pomarzyć dobra rzecz...)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdaje się, że teraz absolutny szał ciał i lista bestsellerów to jakieś 10 tysięcy egzemplarzy.
      Myślę, że dopóki za promocję czytelnictwa nie weźmie się Popek, tudzież któryś z popularnych youtuberów, będzie jak jest. Tylko jak tu wpłynąć na Popka?:P

      Usuń
  6. Podczas czytania cytatów włącza mi się równocześnie w głowie głos pana z Kroniki filmowej. Czy jest na sali lekarz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli to Andrzej Łapicki, to nie należy mu przeszkadzać, tylko się rozkoszować. Nawet jak czytał Kroniki, był boski:)

      Usuń
  7. Oraz dodam, że mnie tam w wannie nigdy nie jest nudno ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamyczek po prostu nie miał do wykonania nawet promila tych zabiegów pielęgnacyjnych, które w wannie musi wykonać każda szanująca się kobieta.

      Usuń
    2. Jasne, jasne. I może mi powiesz, że Curie-Skłodowska też?

      Usuń
    3. Nie, ona nie, ale Kopernik była kobietą. Ty mnie wkręcasz, ale może inni nie wiedzą: https://pl.wikipedia.org/wiki/Janina_Ipohorska

      Usuń
    4. Och, Ty mój kaganku oświaty!

      Usuń
    5. Maluczkich oświecać, jak mówi Dobra Księga :P

      Usuń
    6. Z tego co pamiętam, to kolega sagę o Wiedźminie też zna tylko pobieżnie, więc proszę mi tu nie wyskakiwać z cytatami z dzieła Proroka Lebiody, bo pogonimy jako uzurpatora.

      Usuń
    7. Sapkowski, phi. "Kto w ciebie kamieniem, ty w niego armatą, mówi dobra księga wszakże" (Jacek Dehnel).

      Usuń
    8. Po spotkaniu z Dehnelem zapałałam do niego szczerą sympatią, nie tak dużą jednak, żeby go cytować znienacka, daj spokój.

      Usuń
    9. Nie ja zacząłem z odniesieniami literackimi :P

      Usuń
    10. Moje dzieci też zawsze zwalają winę na tego drugiego...

      Usuń
    11. Ale w tym wypadku to ja mam rację :P I Ty zaczęłaś.

      Usuń
    12. Niech zgadnę: masz rodzeństwo:P

      Usuń
    13. Niech zgadnę: to ono zawsze zaczynało, a Ty tylko oddawałeś.

      Usuń
    14. Zgadza się, ja jako starszy nigdy nie zaczynałem.

      Usuń
    15. A że swoimi pozornie niewinnymi uwagami doprowadzałeś biedną siostrzyczkę do szału... Cóż poradzić, ona od urodzenia była taka nerwowa:P

      Usuń
    16. Jakimi uwagami, nie rozmawiałem z nieletnią :P

      Usuń
    17. A ona wtedy: "no powiedz coś! no czemu nic nie mówisz?! noooo..."

      Usuń
    18. Pewnie dlatego teraz mam tu 125 komentarzy. Musiałeś odreagować?:P

      Usuń
    19. Ech, dbam o komentarze u Ciebie, zamiast zadbać o ruch u siebie :P

      Usuń
    20. To w ramach wspierania tych, którzy mieli szczęście/nieszczęście być starszym rodzeństwem, po prostu z odruchu Twego szczerozłotego serca czy tak wyszło?

      Usuń
    21. Tak wyszło. Niestety u mnie już nikt nie komentuje :(

      Usuń
    22. Teraz w ogóle jakaś posucha z komentarzami. Ale jak chcesz, pozamieszczam pod każdym postem uwagi na temat tego, czy książki, które opisujesz są dla mnie czy też zupełnie nie dla mnie:P

      Usuń
    23. W złą godzinę to napisałem, bo potem przez cały dzień trwał intensywny atak spamerów :P Ale dopisuj, dopisuj.

      Usuń
    24. No nie dogodzi! Teraz to już niczego nie dopiszę, bo mnie tu zaraz wyzwiesz od spamerów:P

      Usuń
    25. Ej, no, leć się dopisywać, słupki mi spadają :D

      Usuń
    26. Jeśli spadają, to tym bardziej uciekam. Jeszcze który w łeb mnie walnie, albo co.

      Usuń
    27. Ooo, jaka nieużyta. Ucieka, zamiast koledze pomóc. Co za ludzie teraz :(

      Usuń
    28. To nie ludzie, to wilki.

      Usuń
    29. I sępy, nie zapominajmy o sępach.

      Usuń
    30. Sępy to chyba gustują w padlinie, a Twój blog, zdaje się, jeszcze dycha?

      Usuń
    31. Dycha, ale sępy krążą jak nad spragnionym wędrowcem czołgającym się przez pustynię...

      Usuń
    32. Musisz postawić stracha na sępy, jak nic.

      Usuń
    33. Napuszczę na sępa moje dzieci :P

      Usuń
    34. Czytaj: udostępnisz im łamy? W sumie to niegłupi pomysł - z pewnością pod postami zaroi się od komentarzy, pardon, komętaży.

      Usuń
    35. Cóż za niewiara w znajomość ortografii u młodego pokolenia :D

      Usuń
    36. Jest to niewiara poparta dogłębnymi i wieloletnimi badaniami w terenie.

      Usuń
    37. W moim terenie ortografia nie stanowi problemu :P

      Usuń
    38. Zaprawdę powiadam Ci, żyjesz w rezerwacie.

      Usuń
    39. Możliwe, ale jest to rezerwat ortograficznie poprawny :P

      Usuń
    40. Dinozaury też wiedziały, że piszą się przez u otwarte...

      Usuń
    41. Ale nie martw się - będą o Was kręcić filmy. I dzieci będą się uczyć w szkołach. Rze byli tacy dziwacy:P

      Usuń
    42. Spoczko, nieh krencom, tylko nieh zapłacom za pomysła.

      Usuń
    43. Ta próba robi wrażenie rozpaczliwego skoku na kasę. Bez obaw, antyortograficzna inkwizycja wyczuje Was bez pudła i wszystko pójdzie na Skarb Państwa:P

      Usuń
    44. Nie wiem czy nie nastąpił tulejt. Jak nie wszystko na SP, to jak nic dołożą Wam 99% podatku...

      Usuń
    45. Ej, nawet Razem żąda zaledwie 75%, a i to od kwot daleko wykraczających poza honoraria za pomysły na filmy!

      Usuń
    46. Każdy pomysł można udoskonalić.

      Usuń
    47. Byle nie za bardzo, żeby progu podatkowego nie przekroczyć.

      Usuń
    48. Zdaje się, że studwuprocentowe podatki już były. Czas podnieść stawkę. 103%?:P

      Usuń
    49. Wolałbym zostać przy 19 (czy 18?) procentach. I 50% kosztów uzyskania :D

      Usuń
    50. No nie wiem, trochę to ryzykowne. Tuż przed terminem przedawnienia wpadnie do Ciebie ZUS, powie, że to żadne dzieło było, bo odtwórcze i w ogóle phi, i jak Ci domiar łupnie wraz z odsetkami wstecz i naprzód, to jeszcze z rozrzewnieniem pomyślisz o 103% podatku...

      Usuń
  8. I jak tu nie kochać Kerna?

    OdpowiedzUsuń