czwartek, 10 października 2013

Zostanę babcią, czyli uważajcie na klocki Lego!

W moim domu wszystkie poważne rozmowy odbywają się między szóstą a siódmą rano.

- Mamo, a czy Ty już wiesz, że będziesz babcią? – zapytał Starszy w momencie, gdy po kolejnej bardzo krótkiej nocy, stojąc przed lustrem w łazience usiłowałam narysować sobie twarz.

- Słucham?! – zapytałam lodowato, dodatkowo zirytowana faktem, iż dzięki tej rewelacji wsadziłam sobie kredkę w oko.

- No, ale wiesz, za trzydzieści lat! – wyjaśnił Starszy pospiesznie, najwyraźniej dostrzegając mój brak entuzjazmu.

Po czym dodał rozmarzonym głosem:

- Ja wtedy będę miał trzydzieści osiem lat i pewnie już wreszcie kupię sobie wszystkie zestawy Lego Ninjago…

67 komentarzy:

  1. Bardzo mi się podoba wprowadzenie przez Ciebie nowej kategorii wpisów. Dzięki temu, kiedy w przyszłości dzieci pozwą nas za naruszenie dóbr osobistych, będę miał u kogo zasięgnąć porady :P A co do meritum, to nie pytałem, ale w podanym przez Starszego wieku, mój pewnikiem wymarzy sobie posiadanie każdej możliwej wersji Fify. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie nie pozwą - nie zamieszczam ich danych personalnych ani wizerunków:) A poza tym wszelka zbieżność zdarzeń i osób jest zupełnie przypadkowa!:P (i w ramach porady: zrób to samo, choć chyba jest już za późno)
      Fifa w moim domu wywołuje co najwyżej pogardliwe wzruszenie ramionami. Gdyby mieli tam jakieś miecze czy zbroje, to co innego, a tak? Phi!

      Usuń
    2. A mają świadomość istnienia trzech części Diablo?? Nie chcę straszyć, ale to może być kwestia czasu :P

      Usuń
    3. Diablo? Chyba niekoniecznie. Za to jestem pewna, że i w tym wieku będą wiedzieli o kolejnych częściach i dokrętkach Heroesów:P

      Usuń
    4. Znaczy stratedzy, nie siepacze? :P

      Usuń
    5. Raczej stratedzy, którzy lubią sobie dobrze zaplanować siepanie:P

      Usuń
    6. Jak się dojdzie do czarnych smoków, siepanie to prawdziwa przyjemność. Piszę o "trójce", bo to dla mnie wersja kanoniczna i przegrana wszerz i wzdłuż. A "Diablo" lubię, bo tam z kolei można iść na żywioł, beztrosko rzucając się na hordy demonicznych wrogów i kąpiąc w ich posoce (lub, będąc magiem, elegancko napieprzać z dystansu, nie narażając na plamy z krwi na swych kosztownych jedwabi) :E

      Usuń
    7. Ustalmy raz na zawsze, że jeśli HOMM, to tylko trójka i nie tłumaczmy się przy każdej kolejnej okazji, dobrze?:P Czarne smoki? Ja ciągle nie mogę się zdecydować, czy bardziej nie gustuję w aniołach:)
      To, co napisałeś o Diablo (zwłaszcza w kontekście jedwabiów i plam z krwi) sprawiło, że być może wreszcie spojrzę na nie łaskawym okiem (choć z drugiej strony obawiam się niestety, że czasy gdy miałam kiedy spoglądać na gry komputerowe minęły bezpowrotnie).

      Usuń
    8. Co do pierwszego, OK. Co do drugiego, może lepiej nie. Jak ściągnąłem sobie demo D3 na Xa, to poszedłem spać o wpół do drugiej. Na drugi dzień zrobiłem apage delete i nie patrzę w tamtym kierunku :)

      Usuń
    9. Przyjęłam ostrzeżenie. Już teraz kładę się spać po pierwszej, więc nadal będę starannie omijać Diablo wzrokiem!

      Usuń
  2. Biedne dziecko, nie wie, że jako trzydziestoośmiolatek będzie miał kupę pilniejszych wydatków niż Ninjago :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest właśnie w tym wszystkim najbardziej rozkoszne! Z jednej strony chciałabym, aby trwał w tak błogiej nieświadomości jak najdłużej, zaś z drugiej - zwłaszcza patrząc na wątek prokreacyjny - rozważam podjęcie natychmiastowych działań uświadamiających:P

      Usuń
    2. Może Lego wypuściło jakieś klocki uświadamiające??

      Usuń
    3. Ach, ten Twój zmysł praktyczny! Ale faktycznie, to aż niemożliwe, żeby przegapili TAKĄ lukę rynkową:P

      Usuń
    4. Obrazki w necie sugerują, że NIE przegapili. Na pewno luki nie przegapili użytkownicy klocków :P

      Usuń
    5. Nie jestem pewna jakie słowa kluczowe wbiłeś do wyszukiwarki, ale boję się zapytać:P

      Usuń
    6. Najprostsze, bo nie wiem, jak jest "uświadomienie" po angielsku:p

      Usuń
    7. Ja też nie i może lepiej dla mnie, żeby tak zostało. Tych najprostszych też najwyraźniej nie znam, bo wychodzą mi same grzeczne obrazki:P

      Usuń
    8. Skoro nalegasz... (dawaj, byle szybko!:PP)

      Usuń
    9. Prosz, najbardziej kreatywny ze znalezionych: http://25.media.tumblr.com/tumblr_lc1wetK7sZ1qzr38no1_500.jpg

      Usuń
    10. O matko!:D Ilość różnego rodzaju uzbrojenia z pewnością zachwyciłaby obu moich synów, dlatego na wszelki wypadek im tego nie pokażę. A niektórzy narzekają, że te gotowe zestawy zabijają kreatywność...

      Usuń
    11. Nie sądziłem, że klockowe imperium tak szybko zareaguje na sukces 50 twarzy :P

      Usuń
    12. Myślisz, że są już gotowe zestawy? Na rynek polski pewnie nigdy nie trafią:(

      Usuń
    13. Czemu? Przez fałszywą pruderię społeczeństwa czy kościelny spisek? :P

      Usuń
    14. Przez oba te powody razem wzięte. Plus obawa producenta/dystrybutora przed pogorszeniem się wizerunku, spowodowanym "spontanicznymi" protestami organizowanymi przez ludność miejscową:P

      Usuń
    15. Czy ja wiem, po Liberze naród już chyba trochę zwyczajny :P

      Usuń
    16. No nie wiem. Jak dla mnie, tematykę poruszoną przez Liberę ogól narodu polskiego uważa za znacznie lżejszą, niż tę, o której rozmawiamy teraz.

      Usuń
  3. Jeśli to sprzężenie zwrotne to podsuń synowi jeszcze Lego Star Wars, wówczas będzie potrzebował więcej czasu na skompletowanie obu zestawów i Twój czas do zostania babcią trochę się wydłuży :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze kombinujesz: Lego Star Wars chyba nie chwyci, ale już Lego Chima i owszem:) Muszę przemyśleć, czy bardziej opłaca mi się inwestycja w kolejne zestawy, czy w książkę "skąd się biorą dzieci?":P

      Usuń
    2. @Marlow Uuu, panie! Taniej chyba jednak wyjdzie opłacać wychowanie wnuczka/wnuczki :)
      @momarta Tylko z tym ostatnim uważaj, bo jak się okazuje na tym polu również trzeba pogłówkować co i jak :D

      Usuń
    3. Coś za coś ale nie wykluczone, że Momarta nie dość, że wysupła się ma Lego Ninjago i Lego Chima to jeszcze i babcią zostanie :-)

      Usuń
    4. Marlow: w zasadzie przeboleję i jedno, i drugie, byle pomiędzy nimi wystąpił odpowiednio duży odstęp czasowy:) Jak na razie - i długo jeszcze - odmawiam bowiem bycia babcią (choć mam już ze dwie koleżanki z podstawówki, które jedną ręką niańczą wnuki, zaś drugą - własne dzieci z drugich, albo i trzecich małżeństw)!
      Bazyl: no i wyszło na jaw, że bajki tu piszę, bowiem akurat "Skąd się biorą dzieci?" mam w domu, i to w wersji właściwie ilustrowanej:P Wyszła znacznie taniej niż najtańsze Lego...

      Usuń
    5. No, ba. Średni zestaw Lego Star Wars, to, było nie było, nasz budżet na zbliżające się Targi :D
      PS. Swoją drogą o ich cenie niech świadczy sceniczny szept między odwidzającymi mojego syna kolegami: "Wiesz ile ona ma Lego?! Mówię ci, oni są bogaci!" :P

      Usuń
    6. Lego Star Wars i tak są chyba mniej zabijające niż niektóre zestawy City - do niedawna ukochanego przez Starszego. Za taki pociąg z torami, to można by chyba i wydawnictwo założyć!
      (Starszy już snuje plany, jaki to kiedyś będzie bogaty, jak już sprzeda te wszystkie zestawy City, które ma i ile zestawów Ninjago będzie mógł za to kupić:P)

      Usuń
    7. Ja chętnie starsze zestawy bym posprzedawał, ale jako rodzic mało zapobiegliwy i skrzętny w ochronie dóbr doczesnych, nie mam pudełek, a i ze ćwierć stanu klocków zeżarł podły odkurzacz, bądź dzieci wyniosły na wieczne zagubienie :D

      Usuń
    8. Moi większość Lego przechowują w domu dziadków, gdzie mają do dyspozycji pokój, do którego odkurzacz rzadko zagląda (nie są alergiczni, jakoś z tym żyją), a pedantyczny dziadek po każdej wizycie sprawdza stan liczebny klocków w poszczególnych zestawach! Nic, tylko zbijać majątek:))

      Usuń
    9. Trzymajcie pieczę, za te 30 lat, o których tu mowa, niektóre zestawy mogą być warte majątek. Wtedy się obłowicie i wydacie wspólnie na książki :P

      Usuń
    10. Krok w kierunku owego "wspólnie" został zrobiony wczoraj, kiedy na filozoficzne pytanie Starszego "a właściwie to czemu mamy w domu tyle książek?" i usłyszeniu odpowiedzi: "bo ja i tata lubimy czytać", Starszy z oburzeniem dodał: "no przecież ja też bardzo lubię czytać!" Jeszcze dziś się wzruszam, jak sobie przypomnę:P

      Usuń
  4. Jak ja go rozumiem! Jako dziecko też chciałam dorosnąć, żeby samodzielnie o wszystkim decydować, z zakupami włącznie.
    Ciekawe, czy Starszy wziął pod uwagę możliwość, że w wieku 38 lat będzie musiał dzielić się klockami ze swoim własnym dzieckiem?:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory nie wyrażał takich tęsknot i pragnień, toteż nad rozumieniem jeszcze muszę popracować (mi włączyło się znacznie później, za to od razu ruszyłam z kopyta z realizacją).
      Stan świadomości Starszego natomiast wydaje się być zupełnie odmienny od tego, na który wskazujesz, ale jeszcze trochę potrzymam go w tym błogostanie, niech w nim trwa, póki może!:)

      Usuń
    2. Jasne, dla takiego młodzieńca 38 lat to odległa galaktyka, kto by brał pod uwagę inne marzenia, o własnych dzieciach nie wspominając.;)

      Usuń
    3. I tak cud, że uważa iż w tak podeszłym wieku jak wiek 38 lat będzie jeszcze żył, choć niewykluczone że rozważa wówczas pobyt w całkiem innej galaktyce:)

      Usuń
    4. Właśnie - przecież 38 lat dla dziecka to często starość.;)

      Usuń
    5. Mam wrażenie, że kiedy ja miałam 8 lat, to uważałam że osoby o trzydzieści lat starsze nie istnieją:) Najgorsze jest jednak to, że niedawno uświadomiłam sobie, co myślałam sobie, oglądając w wieku 13-14 lat "Czterdziestolatka" (generalnie coś o innych galaktykach i o starych rupciach) i doszłam do wniosku, że to niemożliwe, że to jakaś pomyłka i że ja na pewno nie jestem jak Madzia Karwowska!:((

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Zawsze przed ewentualnym opublikowaniem treści takich "występów" własnych dzieci zastanawiam się, czy to śmieszy tylko mnie jako nieobiektywną matkę, czy też ma szansę rozbawić innych. Cieszę się więc, że tym razem dobrze oceniłam potencjał wypowiedzi:)

      Usuń
  6. Super:) U mnie padło zdanie: Jak już będę tatą, to będę mógł wreszcie w kościele jeść.
    A żeby w pełni zrozumiec komizm sytuacji dodam, że mój Młodszy kocha jeść, a chodziło o Komunię. U nas na razie ciągle jesteśmy na etapie: jak będę tatą, to.... babciu kupię ci zegarek.... to będę miał włosy na cycusiach itp:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym jedzeniem w kościele to zupełnie go rozumiem, zwłaszcza odkąd Młodszy odkrył, że to nie żadna komunia, tylko kopytka:P
      Starszy do tej pory twierdził wyłącznie, że jak będzie dorosły to będzie bogaty (hura!), zaś Młodszy - jakżeż sztampowo i banalnie - że będzie strażakiem, ale najwyraźniej doszliśmy do jakiegoś przełomowego momentu.

      Usuń
    2. U nas właśnie kluczowym jest słowo - tata, a nie dorosły:))) Teraz jedzenie do kościoła noszę, żeby Młodszemu żal nie było;)

      Usuń
    3. Fajnie, gdy dzieci chcą być jak ich ojcowie. I mam nadzieję, że nie wyciągasz w kościele parówek i jajek na twardo?:P

      Usuń
    4. Jajek nie jada na szczęście. Bułą i żelkami sobie swego czasu pomagałam;)

      Usuń
    5. To chyba jakaś przypadłość Młodszych, bo mój także żywi niechęć do jajek, uciekając przed nimi niczym - by nawiązać do tematu kościelnego - diabeł przed święconą wodą:) No, chyba że to jajko niespodzianka:P

      Usuń
    6. Nic dodać, nic ująć. Poza wyrobami czekoladowymi, popularnością cieszy się u nas także mięso i szynka.

      Usuń
    7. U nas zamiast szynki są kabanosy, ale to obciążenie genetyczne:)

      Usuń
  7. ufff szczęśliwi czasu nie liczą..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie muszą. Kiedy patrzą na coraz starsze dzieci, od razu wiedzą że coś jakby posuwa się do przodu.

      Usuń
  8. To chyba potwierdzenie tezy, że tatusiowie kupują te wszystkie zabawki dla siebie. Tylko Starszy jakoś tak z premedytacją działa, skoro już to planuje;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zważywszy na sposób, w jaki Starszy zagaił rozmowę, dorzuciłabym jeszcze do tego obawę, czy nie planuje także dożywotniego drenowania matczynej kieszeni:(

      Usuń
    2. Myślę, że słowa "kupię sobie" dają nadzieję, że jednak nie Ty będziesz sponsorką wzmiankowanych zestawów. :) Będę wdzięczna za uaktualnienie tego posta za 30 lat. :)

      Usuń
    3. Zważywszy na to, że teraz też "kupuje" różne rzeczy za "swoje" pieniądze (czytaj: to, co uciuła, odkładając kieszonkowe), tą nadzieją bym się zbytnio nie żywiła.
      Już wpisałam w kalendarz na 2043 rok: uaktualnić post z 10.10.2013!:P

      Usuń
  9. Rozkoszne :-) Mój Starszy kiedyś jak był Młodszy powiedział, że NIGDY nie wyprowadzi się z domu rodzinnego bo... TU SĄ WSZYSTKIE JEGO ZABAWKI! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawe, co powie przyszła synowa, gdy teściowa któregoś dnia dostarczy jej pod drzwi dwa nesesery pełne zabawek?:P W każdym razie, jeśli Starszy po trzydziestych piątych urodzinach nadal nie opuści góry piętrowego łóżka, wiesz co masz robić!

      Usuń
    2. Zabawek na szczęście już coraz mniej, tylko klocki LEGO królują i zalewają pokój.. A co do Starszego - to nie ma obaw! Jego obecnym marzeniem (przeczytałam w zeszycie ćwiczeń) jest wygrana w Totka! Gdy zapytałam co by z nią zrobił, powiedział, że kupił dla naszej rodziny duży dom. Jeśli 10 -latek już teraz marzy o dużym domu, to jestem pewna, że da nogę od rodziny tak szybko jak tylko się da i pójdzie "na swoje" :-) Zapakuje mu do neseserka parę książek :-)

      Usuń
    3. Ja dziś jestem w nastroju wybitnie cyniczno-pesymistycznym, więc napiszę tylko: "ależ oczywiście, na pewno masz rację, że właśnie tak będzie!", a powykrzywiam się i pogrymaszę przed lustrem.

      Usuń
    4. Może masz trochę racji? Bo co np. jak wygra w totka, kupi dom dla rodziny i zajmie całe piętro a nam odda ciasne poddasze lub piwniczkę? :-) Może być różnie... :-))

      Usuń
    5. Piwniczkę bym wzięła, pod warunkiem jednak, że będzie dobrze zaopatrzona; Tobie też radzę to przemyśleć:P W każdym razie, i tak musi zacząć od wygrania w totka. Ciekawe, skąd będzie brał pieniądze na kolejne kupony, czyżby z portfela mamusi?

      Usuń